|
powrót do strony "Zamki Templariuszy"
plan zamku
Jednym
z największych i zarazem najsłynniejszych zamkiów Templariuszy był Zamek
Pielgrzyma (łacińskie Castrum Pelegrinorum), który nazywany też był zamkiem
Atlit lub Aslis, od nazwy półwyspu, na którym się znajdował. Zamek ten
stanowił wizytówkę stosunkowo prostej, lecz niezwykle solidnej i doskonale
wykorzystującej walory terenu budowli. Od chwili ukończenia budowy zamek
ten stanowił główną siedzibę zakonu. W pobliżu znajdowała się twierdza
Templariuszy Destroit (zwana też wieżą zniszczenia), wzniesiona dla ochrony
drogi, która biegła u stóp Karmelu pod Hajfą. Zamek Destroit
składał się z wieży otoczonej murami obronnymi, wewnątrz których znajdował
się garnizon składający się z kilku Templariuszy. Twierdza ta została
zbudowana w XII wieku, ale w czasie budowy Atlitu nie była
nowoczesna i nie odpowiadała wymaganiom, jakie stawiała sytuacja, w jakiej
znalazło się Królestwo Jerozolimskie w XIII wieku. Stąd też wynikła konieczność
budowy nowego, większego i nowocześniejszego zamku.
Atlit był broniony przez dwie zewnętrzne i dwie wewnętrzne linie obrony.
Łańcuch fortów został założony na szczytach grani kurkar, dwa kilometry
od wybrzeża w kierunku północnym. Najważniejszym fortem był H. Qarta (Destroit),
wybudowany w 1103 i zburzony w 1220 roku. Jego planem był normański stołp.
Kurkar, na którym został on zbudowany wyrównano i część jego usunięto.
W ten sposób Zostawiono kwadratowe fundamenty na metr wysokie, na których
wybudowano mury wieży. Miała ona dwie kondygnacje i sięgała 20 metrów.
Została otoczona murem, a w obrębie wewnętrznego dziedzińca znajdowały
się dwie cysterny i żłób dla koni. Pozostałości dodatkowych fortów można
jeszcze zobaczyć kilometr na południe od H. Qarta.
Drugą zewnętrzną linię obrony samego Atlitu stanowił mur miejski. Wschodnie
jego lico było długie na 600 metrów. Rozpoczynało się wieżą w morzu na
północnym wschodzie i kończyło na południowym wschodzie kwadratową wieżą
narożną, której plan przypominał plan H. Qarta. Wieża była starsza niż
mury i wydaje się, że była używana w XII wieku jako niezależny fort, który
został przyłączony do murów, w czasie kiedy były one wybudowane, tj. w
XIII wieku. Południowy mur, długi na 200 metrów rozpoczynał się tutaj
i kończył wieżą w morzu, na południe od zamku. Przed murem miejskim była
fosę głęboka na dwa metry. Mury wznosiły się 7,5 metra ponad fosą i były
wybudowane z wielkich kamieni obrobionych w identycznym stylu jak murarka
zamku. Były tam cztery szerokie bramy wiodące do miasta. Trzy we wschodnim
murze i jedna południowym. Wszystkie wewnątrz wież bramnych wysokich na
dwie kondygnacje.
Zamek Atlit został wzniesiony w 1218 roku na skalistym cyplu z trzech
stron wrzynającym się w morze, w połowie drogi pomiędzy Cezareą a Hajfą
. Półwysep ten posiada kształt zbliżony do prostokąta, i nie
dominował nad otaczającym go terenem. Wymiary tego półwyspu to 246 m długości
(270 jardów) i 146 m (160 jardów) szerokości.
Zamek Atlit został wzniesiony przy pomocy finansowej Waltera z Avesnies,
uczestnika V wyprawy krzyżowej oraz przy pomocy Zakonu Krzyżackiego
i pątników, którzy pieniędzmi i własnymi rękami wspierali budowę. Stąd
też wywodzi się nazwa zamku – Castrum Pelegrinorum. Po sześciu miesiącach
od rozpoczęcia kopania fundamentów odkryto pozostałości dawnego osiedla
i nieznane monety. Powtórnie wykorzystano bloki skalne –
pozostałości po dawnym osiedlu. Największe z nich miały120
cm długości (4 stopy) 60 cm (2 stopy) wysokości,
co bardzo utrudniało ich transport.
Do spajania ich używano cienkiej zaprawy cementowej zrobionej ze startych
muszli. Wnętrze muru stanowił gruby gruz skalny. Jak wynika
z planów mur był najgrubszy od strony lądu. Liczył on 6 m szerokości (20
stóp) i 15 m wysokości (50 stóp). Druga linia murów oraz mur
od strony morza miały mniejszą grubość. Od strony morza mury wzmacniała
zaledwie jedna wieża. Znajdowała się ona na północno – zachodnim
krańcu półwyspu. Natomiast od strony lądu linia umocnień wyglądała imponująco.
Za kontrskarpą znajdowała się głęboka fosa wykuta w skale.
W niej były dwie bramy , węższa na północy dla pieszych i szeroka dla
wozów na południu.
Fosa została przekopana w poprzek cypla i wzmocniona wielkimi eleganckimi
prostopadłościennymi blokami skalnymi wznoszącymi się ponad brzeg fosy.
Tworzyły one zewnętrzny mur lub barbakan. Dno fosy, które było poniżej
poziomu morza, przez co fosa mogła być zalana w zależności
od potrzeb, słodką lub słoną wodą. Miała ona szerokość 24 m (80 stóp)
oraz głębokość 6 m (20 stóp). Za fosą znajdował się mur o sześciometrowej
szerokości
wzmocniony trzema wystającymi, kwadratowymi wieżami. Mur zbudowany był
wewnątrz fosy i miał 16 metrów wysokości. Sklepiony korytarz biegł wzdłuż
muru otwierając strzelnice kazamat i góra muru była krawędzią dla walczących.
Obrońcy tworzyli dwie linie pozycji strzeleckich: jedna ze strzelnic na
wysokości dwóch trzecich muru druga dla walczących na koronie murów. Obie
pozycję pokrywały ogniem obszar przed fosą. Ale sama fosa u podnóża murów
była martwym polem i obowiązek pokrycia ich ogniem został przeniesiony
na trzy wieże muru. Mur ten osadzały dwa szeregi łuczników
liczące od 120 do 140 ludzi, a zasięg ostrzału z kazamat na galerii w
grubości muru i ze szczytu muru obejmował cały teren przed fosą. Każda
z wież miała osobne wejście oraz stanowiła odrębny, samodzielny punkt
obrony wyposażony w machikuły i brony. Wieże te miały wysokość
27m (90 stóp) i wyposażone były w trzydziestoosobową załogę.
Mury wież były cieńsze niż kurtyna. Było to zgodne z powszechną praktyką
bizantyjskiej sztuki budowy umocnień. Okoliczność tą podnosi jako zarzut
T.E. Lawrence w swojej książce. Za pierwszym murem drogę napastnikom
zagradzał drugi mur wzmocniony potężnymi kwadratowymi wieżami. Wysokość
tego muru wynosiła również 16 metrów ponad wymurowany brzeg fosy i dzięki
temu identyczna relatywna wysokość wszystkich trzech linii obronnych była
identyczna. Fortyfikacje wyrastały 16 metrów jedne ponad drugimi wzdłuż
całej długości frontu zamku. Wieże były połączone ze sobą korytarzem
znajdującym się wewnątrz kurtyny. O ich potędze i wrażeniu, jakie wywierały
na współczesnych świadczyła ich wysokość. Jedna z nich nadal wznosi się
na wysokość 33m (110 stóp) ponad ruinami. Wszystkie wieże były
wysunięte przed lica murów, co pozwalało na ogień flankowy wzdłuż murów
oraz zwiększało zasięg ognia z tychże wież. Agresor po pokonaniu kontrskapy
i rowu (fosy) stawał przed podwójną linią murów wspartą pięcioma wieżami,
które wzajemnie się osłaniały i uzupełniały. Ponadto Templariusze posiadali
swoistą artylerię. Pod ich rozkazami pozostawał oddział 300 ludzi władających
machinami - trebuszami i petrarami. Siłę zamku potęgował wyjątkowo
silny garnizon. Wewnątrz murów znajdowało się źródło słodkiej wody oraz
kościół na planie koła, piwnice, zabudowania mieszkalne oraz inne niezbędne
dla prawidłowego funkcjonowania zamku budynki. Atutem tej budowli był
dogodny, naturalny port, niezwykle cenna zaleta na wybrzeżu cierpiącym
na niedostatek portów.
Pierwszą, poważną próbę zamek przeszedł podczas ataku Al- Mu’azzama
w sierpniu 1220 roku. Mury nie osiągnęły jeszcze wymaganej
wysokości. Sułtan zaatakował z wielką siłą z trebuszem, trzema
petrarami oraz z czterema mangonami do bombardowania murów. Siły muzułmańskie
okopały się na równinie pomiędzy wybrzeżem a wzgórzami kurkar rozwijając
się od Nahal Oren (Wadi Falah) na północy, a wyschniętym słonym jeziorem
na południe od zamku. Byli oni chronieni przez drewniane palisady i rów.
Pojedynek artyleryjski rozwinął się pomiędzy muzułmańskimi płonącymi pociskami
z ośmiu mangonelów i odpowiadającymi machinami krzyżowców umieszczonymi
na murach zamku. Pojedynek ciągnął się przez dwa tygodnie. Muzułmanie,
którzy byli na otwartej przestrzeni ponieśli duże straty, podczas, gdy
ich pociski nie robiły żadnego wrażenia na fortyfikacjach Atlitu.
Wobec silnego garnizonu, zaciekłego oporu i dużych strat oraz braku postępów
w szturmach, musiał on odstąpić od oblężenia ze stratami wynoszącymi trzech
emirów oraz 200 mameluków. Siła garnizonu wynosiła wówczas
4000 zbrojnych, nie licząc tych, którzy podjęli się obrony na własny koszt
– o czym napisał w swej relacji Oliwer z Paderborn. W tym czasie
pobliski zamek Destroit był już rozebrany w stopniu wykluczającym jakąkolwiek
przydatność militarną.
Fortyfikacje Atlitu były zgodne z klasycznym planem bizantyjskim. Zgodnie
z Prokopiuszem, szóstowiecznym historykiem, którego prace stały się klasycznym
podręcznikiem bizantyjskiej architektury militarnej, forteca powinna posiadać
trzy linie obrony, fosę, głębokie fundamenty zapobiegające podkopom, zewnętrzne
wały lub barbakan, i wewnętrzny mur z dwoma liniami pozycji obronnych
oraz kwadratowe wieże, każda o trzech kondygnacjach. Frankowie rozwinęli
powyższe przez instalowanie pasaży i schodów łączących linie obronne i
umożliwiające szybkie wzmocnienie zagrożonych miejsc. Dodali także liczne
strzelnice i machikuły. Flanki półwyspu z brzegiem morza były ufortyfikowane
tylko przez pojedynczy mur z kwadratowymi wieżami - najwyraźniej krzyżowcy
nie przewidywali ataku z tego kierunku
O sile tego zamku świadczył fakt, iż efekt odstraszający sięgał aż po
górę Tabor, po drugiej stronie doliny Jizreela. Świadczy o tym rozbiórka
w 1218 roku przez Al – Adila własnych umocnień na tamtym terenie.
Od tego momentu można było bezpiecznie uprawiać ziemię na tym terenie
.
Cesarz Fryderyk II próbował w 1229 roku zabrać ten zamek Templariuszom
nagłym atakiem.
Po wkroczeniu cesarza do zamku, nie bacząc na jego cześć Templariusze
zamknęli za nim bramy. Pozostał ich więźniem dopóki nie wyrzekł się pretensji
do tego zamku. Król Francji, Ludwik IX Święty, podczas pobytu w Ziemi
Świętej w latach 1250 –1251 swoją żonę, królową Małgorzatę umieścił
w Castrum Pelegrinorum zawierzając jej bezpieczeństwo potędze murów zamku
i waleczności załogi. Tamże urodziła się jego córka. Zamku
nie zdobył również sułtan Bajbars w 1265 roku, choć zniszczył miasteczko
powstałe u jego stóp. Ten fakt bardzo dobrze świadczy o jakości
zamku, gdyż agresor – sułtan Bajbars to zdobywca wielu zamków krzyżowców
z Crac de Chevaliers i Safadem na czele. Zamek ten nigdy nie został zdobyty
oblężeniem, co dobrze świadczy o jego wartości. Znajdował się on nieprzerwanie
we władaniu Templariuszy od rozpoczęcia budowy, aż do ewakuacji 14 sierpnia
1291 roku, już po upadku Akki.
Oceniając fortyfikacje Atlitu należy wziąć pod uwagę doskonałe wykorzystanie
warunków terenowych. Zamek był z trzech stron otoczony wodą, która utrudniała
zbliżenie się do jego murów oraz uniemożliwiała podkopanie się pod jego
mury. Port umożliwiał dogodną komunikację oraz stałe dostawy żywności
i uzbrojenia, a nadto tą drogą mogły przybywać posiłki (co miało miejsce
w 1220 roku). Całkowite panowanie łacinników na morzu
uniemożliwiało skuteczną blokadę tegoż portu, czy też szturmu od tej strony.
Tak więc umocnienia od strony morza należy uznać za wystarczające. Największe,
o ile nie jedyne groziło załodze od strony lądu. Dostęp do murów od tej
strony utrudniała kontrskarpa oraz fosa, na tyle szeroka i głęboka, że
utrudniała, o ile nie uniemożliwiała dokonanie podkopu. Wartość fosy zwiększała
możliwość jej zalania słodką lub słoną wodą. Zrównanie jej z poziomem
morza uniemożliwiało wypompowanie z niej wody. Zabezpieczenie przed podkopem
było niezwykle istotna sprawą, gdyż od tej strony groziło największe niebezpieczeństwo.
Technika szturmu z wykorzystaniem podkopu była następująca: po dokonaniu
podkopu pod fragment fortyfikacji – kurtynę lub (z reguły) wieżę,
wybierano pod tym fragmentem umocnień ziemię, stemplowano wykop, a pomiędzy
stemplami umieszczano chrust i podpalano. Gdy stemple przestały podtrzymywać
fortyfikacje, umocnienia zapadały się. W powstałą w ten sposób wyrwę,
zanim została załatana wkraczał oddział oblegających. Pod koniec XIII
wieku mamelucy zaczęli stosować ładunki wybuchowe.
Skalistość półwyspu Atlit poważnie utrudniała skuteczność podkopu i zniszczenie
umocnień za pomocą stempli i chrustu. Zagrożenie, jakie niosło ryzyko
podkopu było niezwykle duże,
stąd też duża troska Templariuszy o zabezpieczenie zamków z tej strony.
Zamki tegoż zakonu posiadały z tego powodu bardzo szerokie i głębokie
fosy. Dwie linie murów oraz pięć wysokich wież
umożliwiało silny i gęsty ogień. Ostrzał z wież pierwszej i drugiej linii
wzajemnie się uzupełniał. Dwie ogromne wieże pełniły rolę donżonów. T.E.
Lawrence krytykował takie położenie, natomiast ja mam odrębne
zdanie. Wieże te wbudowane w drugą linię murów w istotny sposób wzmacniały
linię obrony w jej najbardziej zagrożonym miejscu. Osłonięte pierwszą
linią nie były zbytnio narażone na ostrzał. Donżony z założenia stanowiły
ostatnią najsilniejszą linię obrony.
W zamku Atlit stanowiły one także praktycznie ostatnią linię obrony
– po ich upadku obrona traciła sens. Jednak położenie i rola tych
wież jest zgoła inna niż w Tortozie – innym zamku morskim Templariuszy.
Budując Atlit Templariusze przeanalizowali doświadczenia zdobyte przy
budowie, eksploatacji i obronie
Tortozy. W Tortozie atak był możliwy z trzech stron i olbrzymi donżon
mógł prowadzić ogień we wszystkich zagrożonych kierunkach. Natomiast Atlit
zagrożony był praktycznie tylko z jednej strony, i ten kierunek obrony
był istotnie wzmocniony wieżami. Wieże te, jak pokazała przyszłość skutecznie
blokowały drogę w głąb zamku. Dzięki takiemu rozwiązaniu, atak zatrzymywał
się już u podstawy półwyspu, powodując to, iż dalsze zabudowania nie były
zagrożone. Nawet wobec najsilniejszych szturmów budynki te mogły pełnić
swoje funkcje. Ogień z olbrzymich wież i machin trzymał z daleka agresorów
pozwalają na funkcjonowanie portu. Właśnie port oraz z panowanie na morzu
łacinników
uniemożliwiały wzięcie twierdzy głodem.
Największe zniszczenia zamku miały miejsce w XIX wieku. Wtedy to Ibrahim
Pasza rozebrał część umocnień dla odbudowy umocnień w Akce. Przez następne
dekady ruiny służyły jako kamieniołom, co spowodowało niemal całkowite
zapiaszczenie wszelkich śladów pozostałych po zamku. Do dziś zachowały
się niewielkie fragmenty - część donżonu o wysokości 33 m (110 stóp),
fragment narożnika murów o wysokości 17,5 m (58 stóp). Można ponadto zauważyć
olbrzymie głazy, z jakich wykonano lica murów. Tak więc pomimo niewielu
zachowanych do dziś fragmentów ongiś potężnego zamku i wobec ogromu zniszczeń
Castrum Pelegrinorum stanowi on wizytówkę militarnego budownictwa Templariuszy
w Ziemi Świętej. Ten niezwykle często opisywany zamek stanowi szczytowe
osiągnięcie krzyżowców w ich państwach. Jedynie bardzo dobrze opisany
w źródłach oraz zachowany w stanie niemal nienaruszonym, najsłynniejszy
zamek Szpitalników Crac de Chevaliers może się poszczycić większym zainteresowaniem.
Podsumowując Atlit stanowił doskonale wpisany w teren przykład budownictwa
Templariuszy. Dobre rozplanowanie, w którym wzięto pod uwagę funkcje i
zagrożenia oraz niezwykle solidna robota murarska składa się na dużą wartość
funkcjonalno – militarną zamku. Jego jakość najlepiej obrazuje fakt,
iż zamek ten pozostał przez cały czas niezdobyty oraz to, że po jego opuszczeniu
14 sierpnia 1291 roku został częściowo rozebrany przez mameluków,
by nie stanowił w przyszłości bazy dla łacinników.
tekst: Bartłomiej Radecki
Współczesny dziejopisarz, Oliwer z Paderborn w swej relacji twierdził,
że nie mogła sobie poradzić z pojedynczym blokiem para mułów.
Podobnie jak w starszym morskim zamku Templariuszy - Tortozie
Pomiary dokonane przez CN Johnsa wskazują na 4 metry.
Był on w ciągłym sporze z Templariuszami i większością ludności Królestwa
Jerozolimskiego, którego był królem. Jedynym jego sojusznikiem w Ziemi
Świętej był Zakon Krzyżacki
Mamelucy do tego stopnia obawiali się ataku od morza, iż niszczyli po
zdobyciu wszelkie twierdze morskie. Pozostawiali jedynie zamki znajdujące
się w bezpiecznej odległości od morza, jak to miał miejsce np. w Trypolisie
W ten sposób zdobyto wielki zamek Szpitalników – Margat.
Skuteczny pokop spowodował przełamanie pierwszej linii umocnień Crac de
Chevaliers.
Ich wysokość ułatwiała ponadto obserwacje dalekiego przedpola zamku. Wznoszone
przez średniowieczne armie tumany kurzu z wysokich wież były widoczne
z bardzo daleka i uniemożliwiały zaskoczenie obrońców.
W 1188 roku zamek ten nie uległ Saladynowi
Templariusze posiadali własną flotę, więc byli uniezależnieni od konieczności
uciekania się do pomocy obcych statków i okrętów by wzmocnić siłę obronna
drogą morską.
Z tego powodu Templariusze ufortyfikowali na początku XIV wysepkę Arwad
(Ruad). Ponowne zajęcie i przywrócenie wartości bojowej Atlitu było niecelowe.
|