|
Marzec 1314. Wielki mistrz zakonu Rycerzy Świątyni Salomona, Jakub de
Molay i jego najbliższy podwładny, preceptor Normandii Gotfryd de Charnay,
są prowadzeni na miejsce egzekucji. Ogień stosu miał całkowicie zniszczyć
Rycerzy Świątyni w Europie, eliminując przywódcę struktury militarnej
zakonu. Wyrok wzbudzał jednak wiele kontrowersji. Począwszy od świtu 13
października 1307 roku, kiedy nastąpiły pierwsze aresztowania dokonywane
przez rycerzy króla francuskiego Filipa IV, zwanego Pięknym, wielu wielmożów
wypowiadało się w obronie templariuszy. Ich protesty pozostały bez odzewu,
nie przynosząc żadnego efektu. Przez siedem kolejnych lat członkowie zakonu
poddawani byli torturom i przesłuchaniom, które doprowadziły do skazania
na spalenie na stosie Jakuba de Molay. Można powiedzieć, że razem z nim
umarł cały Zakon Świątyni Jerozolimskiej. Kiedy stos płonął, de Molay
wykrzyknął po raz ostatni, że on i cały zakon są niewinni. Wydaje się,
że uczynił to z rycerską dumą, kierując swe słowa przede wszystkim do
króla Filipa Pięknego i Klemensa V, odpowiedzialnych za egzekucję, która
miała okazać się historyczną niesprawiedliwością. Od tej chwili, przez
następne 700 lat, tragiczny finał Templariuszy i niesprawiedliwość, jaka
ich spotkała, miały historyczne, socjologiczne i historiograficzne reperkusje.
Wiele spraw związanych z zagładą Zakonu pozostało nierozwiązanych, zaś
brak jednoznacznych odpowiedzi wynikał po części z ograniczonej ilości
wiarygodnej dokumentacji historycznej. Do dnia dzisiejszego historycy
prowadzą mozolne badania, zmierzając do zrekonstruowania i zrozumienia
faktów i udziału, jaki w tych tragicznych wydarzeniach mieli ich najważniejsi
uczestnicy.
Zgodnie z tym, co wykazały wcześniej przeprowadzone badania, do chwili
obecnej odpowiedzialność za zagładę Templariuszy przypisywano w głównej
mierze francuskiemu władcy. Wykazano jednakże, że część winy ponosił również
sam papież, Bertrand de Got, Arcybiskup Bordeaux, który z pomocą Francji
i Rzymu objął tron stolicy apostolskiej i przyjął imię Klemens V. To właśnie
Klemens V przeniósł siedzibę stolicy apostolskiej do Awinionu i unieważnił
znienawidzoną przez francuskiego króla bullę "Clericis Laicos",
wydaną przez swego poprzednika Bonifacego VIII. Do dnia dzisiejszego Klemens
V był uważany za papieża słabego, a jego współodpowiedzialność za upadek
"Świątyni" była niezaprzeczalna. A jednak historia, jak
wiadomo, nieraz poddawała w wątpliwość to, co wydawało się pewne, a odkrycia
nowych źródeł historycznych często prowadziły do obalenia poglądów utrzymywanych
przez wiele wieków.
Nieznany dokument
Taka właśnie sytuacja miała miejsce niedawno. 13 września ubiegłego
(2001 – przyp. red) roku historyk Barbara Frale odkryła w Tajnych
Archiwach Watykanu dokument dotyczący procesu Templariuszy, który, jak
uważali badacze, zaginął przed wiekami. Badaczka niezwłocznie skontaktowała
się z historykami zajmującymi się procesem Zakonu, a ci potwierdzili,
że odnaleziony pergamin nigdy wcześniej nie był ujawniony. Jest to oryginalny
dokument z dochodzenia prowadzonego przez Klemensa V latem 1308 roku,
jedynego śledztwa dotyczącego Zakonu Templariuszy nadzorowanego przez
papieża. Sam proces był natomiast prowadzony przez Filipa Pięknego, któremu
asystował francuski inkwizytor Wilhelm z Paryża. Ten ostatni działał z
własnej inicjatywy, co później spowodowało nałożenie nań kary przez papieża.
Ten sam dokument zawiera jedyny dowód przyznania się do winy przez Wielkiego
Mistrza Jakuba de Molay przed obliczem wysłanników papieża. Dokument nie
interesował badaczy, być może dlatego, że przez wiele lat sądzono, iż
znajdował się w zajętym przez Napoleona archiwum papieskim, które w drodze
do Paryża zostało okradzione z wielu dokumentów dotyczących procesu Templariuszy.
Odnaleziony dokument poddaje w wątpliwość słabość osoby francuskiego papieża
i jego rolę w procesie, przede wszystkim jednak ujawnia fakty, których
wcześniej nikt nie byłby w stanie sobie nawet wyobrazić, przywracając
po ponad siedmiu wiekach dobre imię zakonowi Templariuszy, niesłusznie
skazanych za herezję.
Z całą pewnością odkryty dokument całkowicie odmieni historyczny obraz
procesu zakonu, a na jego podstawie będzie można ostatecznie określić
rolę, jaką odegrali w tej historii dwaj główni bohaterowie, Filip Piękny
i Klemens V. Zacznijmy jednak od początku. Po upadku Akry w 1291 r. Templariusze
wycofali się z Ziemi Świętej i powrócili do Europy, przywożąc ze sobą
ogromne bogactwa, jakie udało im się zgromadzić przez ponad dwa wieki.
Niezmierzona fortuna zakonu była przedmiotem pożądania wielu władców,
co było szczególnie widoczne w przypadku Francji. Ponadto, pozostawała
kwestia długu, jaki król Filip IV zaciągnął w zakonie: tak przynajmniej
wynika z tekstu "Kroniki Cypru" opracowanej przez Bustrona
Florio w 1340 r. Templariusze stanowili więc siłę, która mogła przeszkodzić
w realizacji zamierzeń Filipa, dążącego do uzyskania władzy absolutnej.
Już wcześniej, gdy głową Kościoła był papież Bonifacy VIII, despotyczny
władca Francji wyrażał chęć dokonania "centralizacji", okazując
lekceważenie wobec hierarchii kościelnej, co doprowadziło do słynnej "Obrazy
w Anagni" w 1303 r.
Błyskawicznie przeprowadzone aresztowania Templariuszy w październiku
1307 r. całkowicie zaskoczyło papieża, który nagle znalazł się w dość
kłopotliwej sytuacji: oto musiał skrytykować władcę, który wcześniej pomógł
mu zostać zwierzchnikiem Kościoła. Sprzeciw papieski znalazł swój wyraz
w bulli "Subit Assidue" z 5 lipca 1308 r., w której Klemens
V oskarża francuskiego inkwizytora, Williama [Wilhelma] de Paris [z Paryża],
o niepowiadomienie władz kościelnych o planowanych aresztowaniach: "(...)
W czasie naszej nieobecności Pan zajął się Templariuszami i ich majątkiem.
W swym postępowaniu nie wahał się Pan uciec do aresztowań zakonników,
a także, co jest dla nas szczególnie bolesne, nie uwolnił ich Pan z aresztu.
Przeciwnie, dowiedzieliśmy się, że posunął się Pan jeszcze dalej, gdyż
więżąc Templariuszy zadawano im dalsze cierpienia, o których na razie,
przez szacunek dla Kościoła, nie możemy wspominać (...)". Tak
sformułowany oficjalny protest wymagał bezzwłocznej reakcji, odpowiedzi,
która miała potwierdzić (fałszywe) zarzuty stawiane zakonowi Świątyni
przez Króla. Dowody zostały uzyskane dzięki użyciu różnorodnych tortur,
które stosowano w celu "wyprodukowania" odpowiednio dużej liczby
aktów przyznania się do winy, dzięki czemu można było zapobiec kłopotliwej
sytuacji. W obliczu zebranego materiału papież mógłby uznać słuszność
aresztowań i uwięzienia całego zakonu. Filip IV w końcu uzyskał to, czego
oczekiwał i nic nie stało na przeszkodzi, aby mógł oskarżyć Templariuszy
o herezję, bluźnierstwo, sodomię i bałwochwalstwo. Masowe oskarżenia Templariuszy
miały wywołać skandal, a ponadto miały skłonić papieża do bezzwłocznego
potępienia zakonu. Ten perwersyjny plan działał bez zarzutu. Na podstawie
aktów przyznania się do winy Klemens V wydał bullę "Pastoralis
Praeminentiae", w której nakazywał zachodnioeuropjeskim monarchiom
aresztowanie Templariuszy i konfiskatę ich majątku i dóbr. Klemens V podkreślał,
że wyłączny nadzór nad skonfiskowanymi majątkiem i dobrami będzie sprawować
władza kościelna. Tym samym Klemens V uznawał osobę papieża za jedynego
sędziego w procesie zakonu Templariuszy, a także potępiał, chociaż nie
w sposób bezpośredni, nadużycia władzy, jakich dopuścił się król Francji.
W bulli znalazła się ponadto następująca deklaracja: "... jeżeli
okazałoby się, że podstawy (oskarżenia – przyp. red.) są fałszywe,
wówczas ustanie wszelkie zamieszanie i nastanie czas radości zgodnie z
wolą Boga; z tej przyczyny sugerujemy nie zwlekać z szukaniem prawdy (...)".
Prawda jednak była zręcznie ukryta dzięki manipulacjom Filipa i jego doradców,
którzy potrafili prowadzić wydarzenia po swojej myśli. To właśnie dzięki
koronkowej strategii Filipa stolica apostolska nie podjęła się obrony
zakonu Templariuszy.
Papieskie śledztwo
W styczniu 1308 r., cztery miesiące po "nocy hańby",
sytuacja Templariuszy przetrzymywanych we francuskich więzieniach była
szeroko komentowana w różnych środowiskach. Wielki Mistrz Jakub de Molay,
więziony w Paryżu wraz z innymi członkami struktur militarnych zakonu,
nie miał jeszcze okazji rozmawiać z papieżem, co pozwoliłoby mu przedstawić
swoją wersję zdarzeń związanych z jego osobą i instytucją całego zakonu.
Niesprawiedliwości wobec zakonu nie ustawały, a oficjalne protesty ze
strony szlachty i ludu niepokoiły papieża, który zażądał doprowadzenia
procesu do końca. Wilhelm z Nogaret, lojalny doradca Korony, osiągnął
kolejny sukces, jednocząc szlachtę i prałatów wiernych Filipowi, dzięki
czemu proces oparty na haniebnych oskarżeniach nabrał tempa. I w ten sposób
docieramy do pierwszych dni czerwca 1308 r., kiedy miało miejsce spotkanie
Klemensa V z Filipem Pięknym kończące toczący się proces. Papież usilnie
prosił króla, by pozwolił umieścić więźniów pod strażą władzy kościelnej,
jednak jego apel był nadaremny. Wówczas papież zawiesił władzę Inkwizycji
w procesie, odkrywając poważne uchybienia i naruszenia procedur oraz nadużycia
władzy w trakcie przesłuchań, w wyniku czego wszystkie uzyskane w ten
sposób zeznania nie były wiarygodne. Rozpoczęło się nowe śledztwo, jednak
tym razem wyłączne prawo do osądzenia winy lub orzeczenia niewinności
zakonu miało należeć do stolicy apostolskiej, a proces miała prowadzić
powołana Komisja Papieska.
Klemens V posiadał rozległą wiedzę z zakresu prawa, a ponadto przez
wiele lat działał z powodzeniem w służbie dyplomatycznej, dzięki czemu
mógł teraz wprowadzić w życie swój własny plan za plecami Filipa Pięknego.
Ogłosił, że Kościół nie zajmie żadnego stanowiska w sprawie Templariuszy
dopóki król nie pozwoli papieżowi spotkać się osobiście z więźniami. Upór
papieża spowodował, że Filip Piękny zezwolił, aby niewielka grupa więzionych
Templariuszy została zabrana w kajdanach do kurii w Poitiers i tam przesłuchana;
mimo wszystko król pragnął, aby papież nie spotkał się ani z Wielkim Mistrzem
ani z którymkolwiek z wysokich rangą członków zakonu, którzy byli przetrzymywani
z dala od swych braci, w podziemiach zamku Chinon. Filip Piękny tłumaczył
ich nieobecność na przesłuchaniu chorobą, która uniemożliwiła im podróż
i tym samym nie pozwolono im opuścić więzienia.
Klemens V znalazł jednak rozwiązanie także i w tej sytuacji: powołał
specjalną delegację złożoną ze swych trzech najbardziej zaufanych kardynałów,
wśród których znajdował się jego bratanek (?siostrzeniec) Béranger
Fredol, wybitny kanonista, który nadużycia Inkwizycji znał z własnych
obserwacji. Delegacja kardynałów została wysłana do Chinon z poleceniem
przesłuchania Templariuszy w zastępstwie papieża.
Niewinni!
Odkryty 13 września 2001 r. w Tajnych Archiwach Watykanu dokument rzuca
nowe światło na szczegóły związane z tamtym wydarzeniem. Dokument ujawnia
zeznania uzyskane w czasie przesłuchań, które były szczególnie istotne
dla strategii papieża, ponieważ pozwoliłyby uniknąć uwikłania Kościoła
w całe zamieszanie i problemy, których przyczyną były intrygi króla oraz
francuskiego inkwizytora. Odkryty dokument jest nie tylko niezwykle cenny
z uwagi na fakt, że aż do dziś był nieznany i nigdy wcześniej nie został
opublikowany, ale również dlatego, że pozwala współczesnym badaczom poznać,
w jaki sposób, krok po kroku, następował przełom w polityce Klemensa V
wobec Templariuszy. Dzięki przesłuchaniom Templariuszy w Poitiers, w których
uczestniczył osobiście, papież uświadomił sobie, że nieprzyzwoite zachowania,
zwłaszcza wyrzeczenie się Chrystusa i plucie na Krzyż, nie stanowiły wyrazu
woli braci, ale były wymagane jako element rytuału inicjacji, który był
obowiązkowy i musiał być zaakceptowany w uznaniu tradycji militarnej zakonu.
Papież kazał nawet sprawdzić, czy są jakiekolwiek księgi opisujące wymagane
czynności. Odkryto, że teksty opisujące zwyczaje Templariuszy są tajne
i jedynie najwyżsi rangą członkowie zakonu mieli do nich dostęp: "(...)
dowiedział się, że fragmenty dotyczące wyrzeczenia się Chrystusa i wszystkich
innych rytuałów są zapisane w Regule przechowywanej przez Gości. Najwyżsi
rangą dostojnicy strzegą Reguły i przechowują ją w tajemnicy, i wbrew
temu, co jest powszechnie sądzone, nie ujawniają niczego młodym członkom
zakonu (...)" (z Rejestru Awiniońskiego 48, zeznanie nr XLV).
Klemens V zrozumiał, że istotą ceremonii była konieczność wystawienia
kandydata na próbę w celu sprawdzenia, czy będzie on w stanie sprostać
surowej dyscyplinie i okazywać absolutne posłuszeństwo wymagane przez
zakon. Preceptorzy wydawali absurdalny rozkaz, który nowy brat musiał
bezwzględnie wykonać: "Po trzykroć wyrzeknij się Chrystusa, którego
ten obraz przedstawia, i spluń trzykroć na ten obraz i na Krzyż".
Młody zakonnik odpowiadał, że nigdy tego nie uczyni. Słysząc odmowę Preceptor
surowo karcił poddawanego próbie, mówiąc: "Czy odważysz się nie
wykonać rozkazu, jaki został ci dany?" i groził młodemu zakonnikowi
wtrąceniem do lochów Merlanc, jeżeli ten nie cofnie swych słów".
(z Rejestru Awiniońskiego 48, zeznanie nr XLVI).
Podejrzenia Klemensa V potwierdziły się kiedy tylko Kardynałowie wysłani
do Chinon w celu przesłuchania Wielkiego Mistrza w imieniu papieża powrócili
i przedstawili sprawozdanie ze śledztwa. Opracowany raport z przesłuchania
Jakuba de Molay głosił: "w czasie inicjacji Preceptor nakazał
mu wyrzec się Boga pod postacią Chrystusa na Krzyżu i splunąć na Krzyż.
Uczynił to, jednakże nie splunął na Krzyż, tylko obok Niego, na ziemię.
Wyrzekł się Chrystusa, jednakże tylko w słowach, nie w sercu: po dokładnym
przesłuchaniu stwierdzono, że Wielki Mistrz nie wiedział nic na temat
sodomii, bałwochwalstwa, zakazanych pocałunków i innych spraw".
Pozostali dostojnicy potwierdzili również, że "wyrzeczenie się
[Chrystusa] i inne czynności, jakie miały miejsce w trakcie ceremonii
inicjacji były jedynie odgrywane, nie zaś wykonywane z pełną wiarą i przekonaniem.
Na pytanie Komisji, czemu wykonywano te czynności, skoro powszechnie uważano
je za obrzydliwe, padła odpowiedź, że są one obowiązkowe jako element
tradycji zakonu. Niemniej, wierzono, że wszystkie te nieprzyzwoite czynności
zostaną z czasem zarzucone" (ze śledztwa w Chinon, A. A. Arm.
D217). Wyniki przesłuchania Jakuba de Molay wzbudziły w papieżu wątpliwość,
która, w opinii dzisiejszych historyków, była całkowicie zaskakująca.
Chociaż w tamtym czasie Klemens V musiał być zbulwersowany faktem, że
armia zakonu tolerowała wulgarne zachowania w obozach, to jednak nigdy
nie uwierzyłby, że Templariusze są heretykami. Nie miał zamiaru skazywać
/ potępiać zakonu, który pełnił określoną służbę w ramach i na korzyść
Kościoła, i który wciąż mógł być skuteczny w realizacji zadań polityki
Chrześcijaństwa na Wschodzie i w Europie, oczywiście pod warunkiem uprzedniego
zreformowania swej instytucji i zrewidowania niektórych swych zwyczajów.
Jak można wywnioskować z odkrytego niedawno przez dr Babarę Frale dokumentu,
papież ogłosił rozgrzeszenie Wielkiego Mistrza Jakuba de Molay i całej
struktury militarnej zakonu Świątyni, jeżeli tylko wszyscy oskarżeni odpokutują
swe nieprawości w sposób ustalony przez papieża. Ponadto znalazł się tam
zapis głoszący, że "jeżeli wszyscy oni będą pokornie błagać Kościół
o przebaczenie za swoje nieprawości, prosząc o rozgrzeszenie, postanawiamy,
że Kościół udzieli im rozgrzeszenia, przyjmując ich z powrotem do zgromadzenia
wyznawców i wyrażając zgodę na przyjmowanie wszystkich sakramentów".
Takie było postanowienie papieża – postanowienie niespodziewane
i zaskakujące. Po siedmiuset latach możemy potwierdzić, że zakon Świątyni
nie był winny herezji. Stwierdzenie niewinności mogło być akceptowane
z punktu widzenia historii, ale dopiero teraz mamy pewność, że właśnie
takie było zdanie papieża, wyrażone w "ogłoszonym orzeczeniu",
zawierającym zniesienie interdyktu: papież nigdy nie pozwoliłby na to,
gdyby nie miał absolutnej słuszności, że Templariusze nie są heretykami.
Konfrontacja strategii
Od momentu ogłoszenia stanowiska papieża w sprawie Templariuszy w 1308
r. do egzekucji Wielkiego Mistrza i Preceptora Normandii w 1314 r. minęło
aż 6 lat, lecz mimo to papieskie orzeczenie nigdy nie zostało publicznie
wydane. Zakonnicy nie mogli skorzystać z rozgrzeszenia. Odnaleziony dokument
pokazuje, że w czasie prowadzonego latem 1308 r. śledztwa, jedynego sprawiedliwie
prowadzonego śledztwa w sprawie Templariuszy w tamtym czasie, Klemens
V chciał się przekonać, czy dostojnicy zakonu Świątyni ulegną jego strategii
obrony i poproszą o przebaczenie ze strony Kościoła. Tylko w ten sposób
mogliby zostać uwolnieni z klątwy ekskomuniki, jaka została nałożona za
wyrzeczenie się Chrystusa, nawet jeżeli było ono ograniczone do słów,
oraz za opluwanie Krzyża, co zostało ujawnione w czasie przesłuchań. Rozgrzeszenie
zakonu i przywrócenie jego członków do wspólnoty Kościoła, a także papieska
wyłączność na osądzenie wysokich rangą dostojników zakonu, były warunkami,
jakie musiały zostać spełnione, aby papież zgodził się na ujawnienie wyników
śledztwa wiernym i przywrócenie władzy Inkwizycji.
Należy zauważyć, że papieskie orzeczenie nie odnosiło się w żaden sposób
do obrzędów sfery religijnej zakonu, czego dowodzi tekst odkrytego dokumentu.
Orzeczenie zostało ratyfikowane bullą "Vox in Excelso",
a następnie bullą "Ad Providam" z maja 1312 r., na mocy
których majątek zakonu Templariuszy miał zostać przekazany zakonowi św.
Jana. Odkrycie dokumentu z procesu Templariuszy, który nakazuje "całkowite
uniewinnienie / rozgrzeszenie" zakonu oraz ujawnia nieznane dotychczas
fakty tej sprawy, czyni koniecznym zweryfikowanie historiografii dotyczącej
niektórych zagadnień związanych z procesem Templariuszy; analiza procesu
w świetle odnalezionych materiałów będzie tematem pracy dr Frale, w której
znajdzie się również kopia pergaminu z Chinon. Chociaż postępowanie Klemensa
V było w opozycji do dominującego nurtu historiografii zakonu Świątyni,
treść odkrytego dokumentu ukazuje go w nieco bardziej pozytywnym świetle.
Również inne materiały historyczne potwierdzają taką opinię, czego dowodzą
prace Edith Pàzstor i Agostino Paravicini Bagliani, znanych badaczy
historii papiestwa, którzy postulują, że przyjęty za prawdziwy obraz Klemensa
V jako "papieża słabego, zdominowanego przez francuskiego króla"
powinien ustąpić na rzecz wizerunku papieża-dyplomaty, kanonisty dysponującego
ogromną wiedzą, który potrafił działać rozważnie i w sposób przemyślany
w tym jednym z najtrudniejszych okresów historii dla Kościoła Rzymskokatolickiego.
Ujawnione informacje z pewnością będą miały wpływ na historyczny obraz
Klemensa V, czyniąc go osobą bardziej prawdziwą, "ludzką". Od
tej pory to francuski król, Filip Piękny, pozostanie jedynym bohaterem
tych wydarzeń, któremu będzie można przypisać etykietkę haniebnego oprawcy
w procesie Templariuszy. Niemniej, nie wolno zapominać, że treść dokumentu
ukazuje również ówczesną słabość hierarchii Kościoła, która, w konfrontacji
z despotycznym monarchą i jego doskonale zorganizowanym aparatem politycznym
(posiadającym również instytucję szpiegowską: w trakcie procesu zniknęli
w tajemniczych okolicznościach dwaj utalentowani obrońcy reprezentujący
zakon), nie była w stanie zapewnić nadrzędnego charakteru sądu kościelnego.
Słaba pozycja Kościoła w tamtych czasach wynikała z dwóch powodów. Po
pierwsze, Kościół musiał zająć się problemem zarzutów o herezję postawionych
Bonifacemu VIII. Po drugie, wciąż istniało zagrożenie schizmą, którą postulował
między innymi król Francji. Wybór, jakiego dokonał Klemens V, był właściwie
jedynym możliwym rozwiązaniem w tej sytuacji. Prawdopodobnie papież zrezygnował
z publicznego ogłoszenia niewinności Templariuszy i zaniechał reformy
zakonu z obawy przed schizmą Kościoła, a także po to, aby ostatecznie
zakończyć upokarzający proces Bonifacego VIII. Rozwiązując zakon Templariuszy
papież Klemens V wierzył, że Wielki Mistrz i inni dostojnicy zakonu zostaną
przekazani władzy papieskiej, dzięki czemu mogliby zostać umieszczeni
w "komfortowym" areszcie domowym pod nadzorem kurii papieskiej.
Klemens V wydał więc zarządzenie, według którego wyłączność w sądzeniu
Templariuszy należała do papieża.
18 marca 1314 r. została zwołana w Paryżu Rada nadzwyczajna pod kierunkiem
kardynałów de Freauville’a, D’Auch i Nouvelle’a, w czasie
której Jakub de Molay i Gotfryd de Charnay odwołali wcześniej złożone
zeznania i, ku zdziwieniu wszystkich, ogłosili, że są niewinni. Ich zachowanie
wywołało konsternację wśród prałatów, którzy odroczyli posiedzenie do
następnego dnia. Filip Piękny uznał, że to już zbyt wiele.
Podobnie jak miało to miejsce w przypadku aresztowań Templariuszy, król
nakazał bezzwłocznie i bez wiedzy papieża wyprowadzić więźniów z cel i
zawieźć ich na jedną z wysp na Sekwanie. Jakub de Molay i Gotfryd de Charnay
zostali spaleni na stosie bez wyroku, a ich śmierć przekreśliła ostatecznie
możliwość odbudowy zreformowanego zakonu Świątyni. Zakon Templariuszy
został zniszczony w cieniu hańby pozbawionego skrupułów monarchy oraz
niesprawiedliwości nigdy nieogłoszonego uniewinnienia, które dopiero teraz
zostało ujawnione. Tak umarł zakon, który nawet w swej nazwie nosił Chrystusa,
będąc Mu wiernym w swoim posłannictwie, pozostawiając w Europie nasiona
przemian społecznych, które dopiero wiele stuleci później trafiły na podatny
grunt.
Tekst: Adriano Forgione*
Tłumaczenie: Grzegorz Kowalski
*Adriano Forgione jest wydawcą bardzo dobrze sprzedającego
się we Włoszech czasopisma Hera www.heramagazine.net
) oraz producentem programów dokumentalnych dotyczących sekretów religii
w starożytnym Egipcie zwanego "The Horus Way". Jest on
nadawany na potrzeby włoskich telewizji RAI i LA7.
(na podstawie http://www.gizapyramid.com/BIO-Forgione.htm
oprac. b.r.)
|