|
Słowniczek nazw geograficznych:
Batzlow - Bogusław
Blumberg - Mosina
Darrmietzel - Dargomyśl
Galgen Grund - Potok Wisielca (nazwa nieużywana)
Gr. Cammin - Kamień Wielki
Hofe Bruch - Dworskie Bagno (nazwa nieużywana)
Kl. Cammin - Kamień Mały
Kutzdorf - Gudzisz
Langer Grund (Doppel Grund) - Długi Potok (nazwa nieużywana)
Mietzel - rz. Myśla
Quartschen - Chwarszczany
Tamsel - Dąbroszyn
Wilkersdorf - Krześnica
Zaber Grund - Żabi Potok (nazwa nieużywana)
Zicher - Cychry
Zorndorf - Sarbinowo
Uwaga: strumienie i potoki przepływające przez teren bitwy nie mają polskich
nazw. W tekście poniższym używam jednak dosłownych tłumaczeń z jęz. niemieckiego.
Materiał opracował Artur Boratczuk na podstawie pracy Wiesława Majewskiego
,,Bitwa pod Sarbinowem'' opublikowanej w ,,Roczniku Lubuskim'' oraz eseju
Zbigniewa Czarnucha pt. ,,Z dziejów sławnej ongiś drogi'' opublikowanego
w książce ,,Droga, znaki, nazwy'' w ramach Biblioteczki Nadwarciańskiego
Rocznika Historyczno-Archiwalnego, Gorzów 1998.
Bitwa pod Sarbinowem
W połowie sierpnia 1758 roku armia rosyjska pod komendą gen. Fermora,
Anglika w służbie rosyjskiej, dotarła nad Odrę na wysokości Kostrzyna.
Silnie ufortyfikowane miasto stało się schronieniem dla mieszkańców okolicznych
wiosek oraz ich dobytku. Rosjanie przez prawie dwa tygodnie bombardowali
miasto równając je prawie z ziemią. Twierdza jednak broniła się, grzebiąc
uciekinierów i ich majątek. Straszny los spotkał także mieszkańców okolicznych
wiosek, którzy nie porzucili swoich domostw. Gwałty, rekwiracje, grabieże
dóbr kościelnych, prywatnych i państwowych spustoszyły całą okolice.
21 sierpnia na lewym brzegu Odry stanął Fryderyk Wielki. Ujrzawszy obrócone
w gruz miasto, tak silnie związane z jego życiem (był tam więziony przez
dwa lata po próbie ucieczki z Prus przed despotycznym ojcem) spisał testament
na wypadek swojej śmierci i postanowił wydać Rosjanom rozstrzygająca o
dalszych losach wojny siedmioletniej bitwę. Nie zamierzał jednak natychmiast
przeprawiać się przez rzeką. Przeprawa odbyła się 23 sierpnia pod Gozodwicami,
ok. 40 km na północ od Kostrzyna. Powiadomiony o tych ruchach gen. Fermor
rozpoczął przygotowania do bitwy. Ciężki tabor pod osłoną 4 tys. piechoty
pozostawił pod Kamieniem Małym. Wysłał rozkaz powrotu oddziałom Piotra
Rumiancewa stacjonującym pod Schwedt i batalionom gen. Browna rozlokowanym
pod Gorzowem Wielkopolskim.
Ostatecznie zgromadzone do bitwy siły rosyjskie liczyły ogółem ok. 44
tys. żołnierzy, w tym ponad 36. tys. piechoty (55 batalionów), 6200 jazdy
(21 szwadronów) z czego połowę stanowili Kozacy i 240 dział. Poza tym
Rosjan wspomagali jeszcze Kałmucy, nie będący jednak formalnie żołnierzami
- Kałmucy nie posiadali mundurów, nie pobierali żołdu, nie mieli nawet
broni palnej. Ich zadaniem było budzenie grozy w ludności cywilnej, z
czego wywiązywali się znakomicie - ponieważ grabież była jedynym źródłem
ich dochodu. Kałmucy uzbrojeni byli w łuki i dzidy - tak więc bitwa pod
Sarbinowem była chyba ostatnią europejską batalią, w której użyto tego
rodzaju broni.
Wojska rosyjskie zajęły w nocy z 23 na 24 sierpnia 1758 roku pozycje pomiędzy
Chwarszczanami, a Sarbinowem. W sposób naturalny pozycje te wzmacniane
były poprzez wąwozy i potoki przecinające okolice. Zdając sobie sprawę
z trudności przyjęcia bitwy w tak trudnym terenie, Fryderyk Wielki w nocy
z 24 na 25 sierpnia obszedł wraz ze swoja armią pozycje rosyjskie próbując
wyjść na ich tyły. Siły Fryderyka składały się z 25 tys. piechoty (38
batalionów), ok. 10 tys. jazdy (83 szwadrony) i 193 dział, z czego 117
ciężkich (2 24- funtowe i 85 12-funtowych). Manewr Fryderyka został zauważony
przez patrole kozackie i między 4 a 5 rano Fermor rozkazał zmienić szyki
swojego wojska o 180 stopni. Rosjanie rozciągnęli się pomiędzy Żabim Strumieniem
pod Chwarszczanami a cychrzańskim Długim Potokiem. Prawie przez środek
tego mniej więcej 2,5 kilometrowego odcinka przepływa Potok Wisielca,
który rozdzielił wojska rosyjskie na dwie części. Operacja ta spowodowała,
że pierwsza linia rosyjska stała się drugą, a prawe skrzydło lewym i odwrotnie.
Flanki piechoty chronione były jednak przez strome wąwozy, których dnem
płynęły strumienie o bagnistych brzegach. Poza owymi wąwozami stanęła
jazda lewego i prawego skrzydła oraz kozacy na skrzydle lewym.
Fryderyk Wielki tuż po 8 ustawił swoje wojska pomiędzy Krześnicą a Sarbinowem.
Zdecydował się atakować prawe, zachodnie skrzydło rosyjskie, oddzielone
wąwozem Potoku Wisielca od reszty szyku. W tym celu skupił tu przeważające
siły: 23 bataliony piechoty (8 straży przedniej gen. Manteuffla i 15 właściwego
prawego skrzydła gen Kanitza), prawie połową jazdy (36 szwadronów - 4800
szabel) pod gen. von Seydlitzem i 2 baterie artylerii (w tym 60 dział
ciężkich). Na skrzydle prawym pozostało 15 batalionów piechoty, 27 szwadronów
jazdy i 57 ciężkich dział pod komendą gen. Dohny. Na odwód składało się
20 szwadronów jazdy.
 |
Około godz. 9-tej lewoskrzydłowe baterie pruskie otworzyły ogień. Rosjanie
odpowiedzieli tym samym. Ostrzał artyleryjski trwał do godziny 11-tej.
Wtedy piechota pruskiego lewego skrzydła rozpoczęła natarcie. Dla jazdy
von Seydlitza brak tu miejsca. Fryderyk II trzyma cofnięte prawe, słabsze
skrzydło dla ewentualnej zaczepnej osłony grupy atakującej. Kanitz nie
pojął jednak zamiarów króla i zaniepokojony odsłonięciem prawej flanki
Manteuffla przeszedł ze swymi 15 batalionami na prawo, na wschód od Potoku
Wisielca i uderzył na 24 bataliony rosyjskiego centrum. Natomiast awangarda
Manteuffla pod ogniem nieprzyjaciela zaczęła się kierować na lewo, częściowo
schodząc nawet do wąwozu Żabiego Strumienia. W ten sposób pomiędzy atakującymi
grupami pruskimi powstała luka. Kartacze artylerii rosyjskiej wybiły krwawe
szczerby w pruskich szykach. Piechota rosyjska prawego skrzydła, której
zaczyna brakować amunicji, z odległości 40 kroków przeszła do ataku na
bagnety. Grupa Manteuffla została odrzucona. Szarżę na nią rozpoczęła
jazda rosyjska prawego skrzydła. Awangarda pruskich piechurów załamała
się i uciekła w dzikiej panice do Sarbinowa i Krześnicy. Za żołnierzami
Manteuffla rzuciło się prawe skrzydło rosyjskie. Dla powstrzymania Rosjan
Fryderyk Wielki rzucił do boju swój odwód - 20 szwadronów dragonów pod
gen. Marschallem von Biebersteinem. Nie mogą oni jednak powstrzymać natarcia
Rosjan. Sytuacja Prusaków staje się bardzo poważna. Fryderyk śle gońca
do gen. von Seydlitza z rozkazem natychmiastowego wkroczenia do boju.
Za opóźnienie wykonania rozkazu grozi utratą głowy. Von Seydlitz odpukując
swoją glinianą fajkę rzuca flegmatycznie sławną po dziś dzień ripostę:
,,Po bitwie moja głowa będzie należeć do króla, lecz póki co niech się
przysłuży ojczyźnie'' i wstrzymuje szarżę swojej jazdy do chwili, aż rosyjskie
prawe skrzydło w pogoni za resztkami piechoty Manteuffla wysunie się bardziej
do przodu. Ok. 13-tej w trzech miejscach jego jazda przekracza stromy
i bagnisty wąwóz Żabiego Strumienia, choć uważano to wcześniej za niemożliwe.
Jego kirasjerzy, huzarzy i dragoni szarżują na Rosjan z prawego boku i
z tyłu. Część batalionów rosyjskiego prawego skrzydła zostaje rozbita.
Niektórzy żołnierze uciekają aż do Chwarszczan. Tłum spanikowanych piechurów
rosyjskich porywa także swojego wodza gen. Fermora - zatrzymuje się on
aż w Gudziszu. Jednak ten moment załamania nie przesądza o losach bitwy.
Część prawoskrzydłowych oddziałów rosyjskich nadal stawia opór, wspiera
je swym ogniem artyleria rozłożona na wschód od Potoku Wisielca. Opór
jest na tyle zdecydowany, że kawaleria pruska cofa się.
Zmienne koleje bitwy na lewym skrzydle pruskim doprowadziły do wyczerpania
sił żołnierzy. Fryderyk II postanawia rzucić do boju 15 batalionów gen
Dohny i 27 szwadronów gen Schorlemera prawego, nie uczestniczącego do
tej pory w walce prawego skrzydła. Król kieruje te siły ukośnie na wschód
od Potoku Długiego, na lewe skrzydło rosyjskie. Po jego pobiciu oddziały
te mają zwrócić się w bok, na flankę centrum przeciwnika. Atakujących
mają wesprzeć resztki piechoty lewego skrzydła oraz stojąca na zachód
od nich jazda von Seydlitza. Atak przygotowuje ogień 97 dział ciężkich.
Około 15-tej ruszyło natarcie. Jednak na flankę Prusaków uderzyła przez
wąwóz Długiego Potoku kawaleria rosyjska lewego skrzydła gen. Demicouda.
Zdobywa wysuniętą przed właściwy szyk baterię pruską asekurowaną tylko
przez batalion piechoty. Atakuje prawe skrzydło piechoty Fryderyka II,
rozbija kilka batalionów. Atak zostaje powstrzymany przez ogień resztek
piechoty pruskiego prawego skrzydła i szarżę jazdy Schorlemera oraz dwóch
regimentów dragonów ściągniętych z lewego skrzydła. Dragoni pruscy odbijają
baterię. Jazda Demicouda wycofuje się na Cychry. Chociaż jej szarża nie
dotarła do piechoty pruskiej lewego skrzydła, ta była jednak na tyle wstrząśnięta
poprzednimi walkami, że uległa panice i uciekła aż do Krześnicy. Mimo
to Dohna wzmocniony resztkami lewego skrzydła do ok. 20 batalionów naciera
na prawym skrzydle wzdłuż Długiego Potoku (ok. 15.30), na lewo od niego
szarżuje 56 szwadronów Seydlitza. Grupy te rozdzielony są Kamienistymi
Zaroślami (Stein Busch - obecnie Suchlica). Prawa grupa Seydlitza współdziała
z piechotą - gdy ta cofa się po nieudanych atakach, kawaleria ją osłania.
Prusacy przesuwają baterię na zachód od Suchlicy. Przy jej wsparciu ogniowym
piechocie Dohny udaje się odrzucić lewe skrzydło rosyjskie. Cofa się ono
aż do Chwarszczan, jego część zostaje wpędzona w błota Dworskiego Bagna.
Lewa, główna grupa von Seydlitza podejmuje w tym czasie kilkakrotnie bezskuteczne
szarże na centrum i prawe skrzydło rosyjskie. Zostaje ono w ten sposób
związane walkami, ale uchyla się od ciosów na rozkaz Fermora, który zdążył
już powrócić na pole bitwy. Owo centrum wraz z prawym skrzydłem odchodzi
na zachód, zajmuje stanowiska za wąwozem Potoku Wisielca i przed Chwarszczanami
frontem na wschód (ok. 18-tej). Stało tam ok. 10 batalionów z resztkami
jazdy (6-8 szwadronów) umieszczonymi na prawym skrzydle. Ok. 19- tej Pruscy
w 8-10 batalionów próbują atakować te stanowiska. Resztki oddziałów Kanitza
obchodzą prawe skrzydło nieprzyjaciela, ale natarcie ich załamuje, zanim
dotrze do nieprzyjaciela. Gen. Forcade, który zastąpił rannego Dohnę,
kieruje atakiem czołowym, ale ten utyka. Tylko małemu oddziałowi udaje
się przedostać przez wąwóz Potoku Wisielca. Po 20-tej Fryderyk II zdaje
sobie sprawę z całkowitego wyczerpania swego wojska i rezygnuje z kontynuowania
bitwy. Zamyka Rosjanom drogę na wschód do ich taborów i magazynów, ale
nie ma sił do dalszej walki.
W nocy 25/26 i przez cały dzien. 26 sierpnia obie armie pozostają z niewielkimi
zmianami na swoich pozycjach, rozdzielone Potokiem Wisielca: Rosjanie
na północny zachód od Sarbinowa, Prusacy między Krześnicą i Chwarszczanami.
Dochodzi do krótkich starć luźnych oddziałów. W nocy z 26/27 Rosjanie
zaryzykowali i wycofali się wąskim przesmykiem szerokości niecałych 5
km między armią pruską i bagnami Warty do swego obozu pod Kamieniem Małym.
Prusacy w czasie tego przemarszu nie uderzyli na flankę Rosjan. Wojska
Fryderyka II stanęły obozem pod Dąbroszynem 2,5 km od obozu Rosjan. Przez
parę dni obie armie pozostawały na tych stanowiskach. 31 sierpnia Rosjanie
wycofali się do Gorzowa, potem do Stargardu, a stamtąd na zimowe leża
do Wielkopolski. Król Prus ze swoim wojskiem udał się do Saksonii podjąć
działania przeciw Daunowi.
Bitwa pod Sarbinowem pozostała taktycznie nierozstrzygnięta. Obie strony
po dziś dzień roszczą sobie prawo do zwycięstwa. Nie ma to znaczenia dla
poległych i pochowanych na polach między Chwarszczanami, Cychrami, Krześnicą
i Sarbinowem 11 tys. Prusaków i 15 tys. Rosjan. W obu armiach służyli
też Polacy. Po stronie pruskiej stawali huzarzy Pawła Józefa Małachowskiego.
Byli to ochotnicy rekrutujący się spośród młodzieży szlacheckiej, którzy
wstąpili do armii Fryderyka Wielkiego po wojnach śląskich. Kształcili
się w szkołach wojskowych w Słupsku, Chełmnie i Berlinie. Złożone z nich
oddziały posiadały chorągwie z orłem, na którym wyszyto dewizę ,,Pro Rege
et Patria''. Ojczyzną tą była jednak nie Polska lecz Prusy. Sformowano
12 chorągwi po 100 jeźdźców. Po stronie rosyjskiej wśród biorących udział
w bitwie pod Sarbinowem Polaków walczył między innymi książę Lubomirski.
Opracowanie: Artur Boratczuk
|