|
Byłem niedawno w Egipcie, gdzie rozmawiałem z kolegą bedącym ekspertem
w sprawach Rycerzy Świątyni. Zwrócił mi uwagę na kilka kwestii nieomal
nigdy nie poruszanych przez badaczy templariuszy - otóż:
- Do dzisiaj istnieją groby Templariuszy w Etiopii (!!), gdzie od czasów
starożytnych religią panującą było chrześcijaństwo (stąd na malowidłach
we Francji przedstawiających szturm Jerozolimy widzimy kilku czarnoskórych
Krzyżowców - przybyli z Etiopii). Templariusze przybyli tam drogą wodną
pod koniec XIII wieku z tajemniczymi ładunkami. Jakiś czas póżniej architektura
sakralna Etiopii przeżywa swój najlepszy okres a do dzisiaj kwitnie
tam "kult" arki przymierza która jakoby została tam złożona
(w co osobiście wątpię). Nie mniej groby Templariuszy można tam do dzisiaj
podziwiać.
- Wspomina się w oskarżeniach pod adresem templariuszy, że kazano im
pluć na krzyż i wyrzec się Chrystusa. Moźna sobie wyobrazić jaką potworna
"próbą" musiało byc coś takiego dla ludzi Średniowiecza. Mój
znajomy z Kairu sugerował, iż być może tak rzeczywiście było ale cel
i założenie braci przyjmujących do zakonu było zgoła inne:
Przyszły brat, dobrze urodzony i bogobojnie wychowany, marzący o przywdzianiu
białego płaszcza otrzymuje polecenie oplucia krzyża i przeklęcia Chrystusa.
Załózmy że to robi. W tym momencie zostaje wykluczony - jest za słaby,
nie potrafi powiedzieć NIE. Gdyby został np. wzięty do niewoli to torturowany
przez saracenów wyrzekłby się wiary.
Wyobrazmy sobie odwrotną sytuację: podczas próby przed ślubami zakonnymi
młody adept nie chce sie wyrzec Chrystusa i odmawia splunięcia na krzyż
(a marzeniem w Średniowieczu było stać się templariuszem, joannitą,
krzyżakiem). Co się dzieje dalej? Zostaje przyjęty do zakonu! Przeszedł
najcięższą próbę - teraz juz nie powinien nigdy zawieść! Nawet w niewoli
u Saracenów.
- Fenomen templariuszy polegał na tym że mimo wspaniałego wykonywania
swojej podstawowej misji (obrona Ziemi Świętej) potrafili "otworzyć"
się na kulturę Orientu, byli tolerancyjni i chłonni nowej wiedzy, stali
się przekażnikami nowych idei, prądów kulturowych pomiędzy Orientem
a Europą.
Jako uniwersalna organizacja ponadnarodowa byli liderami w takich sferach
jak: architektura, bankowość (czeki, depozyty!), geografia, kartografia,
astronomia, gospodarka i zarządzanie etc.etc.
Na to wszystko "otworzył mi oczy" kolega w Kairze będący muzułmaninem.
Poza tym podzielam jego zdanie że najprawdopodobniej "skarb templariuszy"
nigdy nie istniał. Pieniądze skonsumowało współfinansowanie krucjat, pożyczki
(m.in pożyczkobiorcą był Filip Piękny) etc.etc.
Prawdziwym skarbem było to co otrzymaliśmy od templariuszy - dzięki nim
nastąpił dalszy rozwój naszego kontynentu, co doprowadziło m.in. do renesansu
(rozpoczął się we Włoszech i Francji dużo wczesniej niż u nas)
Marcin Kubacki
|