|
ASSASYNI:
W X i XI wieku w świecie muzułmańskim dominowali
szyici (Egipt, Syria, Persja). W połowie XI wieku przybycie Turków Seldżuckich
odwróciło proporcje i władza przeszła w ręce sunnitów. (dwa odłamy islamu:
szyici i sunnici)
Pewien imam szyicki, Hassan as Sabbah, musiał schronić się w Kairze, który
pozostał w większości szyicki i stworzył tam grupę (sektę?) integrystyczną.
Jednak Kair także wpadł w ręce sunnitów i Hassan as Sabbah musiał opuścić
miasto. Przybył do Persji i tam, wraz ze swoimi zwolennikami, zawładnął
fortecą ALAMUT. Z tego zamku Hassan as Sabbah i jego następcy, przywódcy
grupy wysyłali członków "sekty" w różne miejsca świata muzułmańskiego
aby zabijali przeciwników religii szyickiej.
W XII i XIII wieku, Templariusze walczący na Bliskim
Wschodzie i w Ziemi Świętej byli zmuszeni zawierać alianse z pewnymi grupami
religijnymi aby walczyć przeciwko innym, na zasadzie wróg mojego wroga
jest moim przyjacielem. Bez wątpienia Templariusze mieli przyjazne kontakty
z Zakonem Assasynów, który był zaciekłym wrogiem Turków Seldżuckich, gdyż
to właśnie przeciwko nim walczyli Templariusze.
W dodatku Zakon Assasynów nie był zwykłą sektą
(guru+wyznawcy) lecz posiadał organizację i hierarchię podobną do zakonów
religijno-militarnych jak Templariusze (wielki mistrz, rycerze, sierżanci,
duchowni...) co niewątpliwie ułatwiało porozumienie. Można było mówić
o wzajemnym szacunku między RYCERZAMI, gdyż po obu stronach (Templariusze
i Assasyni) obowiązywały ich zasady honoru.
Nie spotkałam się z dowodami opisującymi konkretne
związki między Templariuszami i Assasynami, ale bez wątpliwości one istniały.
Moim zdaniem brak źródeł pisanych może wynikać także z tego, że w świecie
chrześcijańskim takie kontakty były źle widziane, więc pewnie nie rozpisywano
się o nich w listach i kronikach.
Anegdotka: Nie pamiętam gdzie, ale czytałam kiedyś,
że w czasie jednej z wojen o sukcesję w jednym z księstw chrześcijańskich
(chyba chodziło o księstwo Antiochii) w Ziemi Świętej dwie walczące o
władzę grupy krzyżowców sprzymierzyły się każda z inną grupą muzułmańską.
KATARZY:
Prawda jest chyba bardziej skomplikowana niż
stwierdzenie : byli ZA czy byli PRZECIW. Templariusze i Szpitalnicy mieli
wiele posiadłości na południu Francji. Były to w ogromnej większości fermy,
plantacje winorośli, młyny, stawy rybne itd. Żaden z tych zakonów nie
miał w tamtym regionie znaczących sił wojskowych bo nie tam toczyła się
walka z niewiernymi. (rycerze walczyli wyłącznie albo w Hiszpanii, albo
w Ziemi Świętej ). Posiadłości "europejskie" służyły głównie
jako spichlerze i były też źródłem dochodów.
Kiedy rozpoczęła się krucjata przeciwko albigensom
(KATAROM) oba zakony pozostały mniej więcej neutralne, ale trzeba pamiętać,
że to lokalni władcy ofiarowali zakonom ziemie i i wszyscy musieli żyć
w pewnych konkretnych warunkach. Templariusze i Szpitalnicy z jednej strony
musieli szanować swoją podległość papieżowi i śluby jakie składali, a
z drugiej nie zrażać sobie lokalnych władców, którzy dali im ziemie. W
dodatku wszyscy byli wymieszani ze sobą: w jednej szlacheckiej rodzinie
byli np. Templariusze i Katarzy.
Według tego co czytałam Templariusze byli pasywni
wobec krucjaty przeciwko albigensom, żadna książka (znana mi) nie wspomina
o jakiejś szczególnej czy spektakularnej akcji Templariuszy u boku Katarów
ani u boku Szymona de Monfort. Można przypuszczać jak sądzę, że zdarzały
się przypadki, iż Katar, krewniak Templariusza, znajdował schronienie
w jego komandorii, albo że Templariusze dając np żywność wspierali Katarów.
tekst: Agnieszka Staf
|