|

Pokrewne artykuły: Templariusze
| Chwarszczany
| Kaplica templariuszy
w Chwarszczanach | Templariusze
w Chwarszczanach | Komandorie
w Polsce | Rurka
| Myślibórz
| Sulęcin
| Czaplinek
| Wielka Wieś
| Oleśnica Mała
| Lietzen
| Łuków
| Templariusze
nad Myślą
W głowie mieszają mi się sceny z filmów z Indiana Jones'em, książki o
podróżach i przygodzie, skarb templariuszy...
Ósma rano. Zderzenie z rzeczywistością.

Odprawa (no tak, jakoś trzeba to wszystko zorganizować). "Odprawiają":
dr Przemysław Kołosowski, archeolog, autor projektu badań w Chwarszczanach
oraz mgr Magdalena Kościukiewicz, archeolog z Muzeum w Myśliborzu. "Odprawiani"
są studenci archeologii z Poznania i Torunia odbywający trzy- lub czterotygodniowe
praktyki w Chwarszczanach. Znakomita większość to dziewczyny. Jest również
student z wydziału lekarskiego odbywający praktykę pod opieką dr Iwony
Teul, antropolog ekspedycji, z Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie.
Praca.
Wykop pierwszy. Chwilowo czeka (myślę, że
na ciężką pracę, kurz, pot i łzy :-)).

Wykop drugi. Niwelacja. Zaraz, będą coś wyrównywać?
Aaa... nie - trzeba zmierzyć głębokość wykopu. Okazuje się, że to jedna
z podstawowych czynności na wykopaliskach. Robi się to (podobnie jak u
geodetów) przy pomocy niwelatora (lunety z podziałką, na statywie) oraz
"łaty" (dłuuugiej miary trzymanej pionowo w wykopie). Udało
mi się pomóc w pracy - na prośbę Magdy Kościukiewicz trzymałem "łatę"
podczas pomiarów.
 
 
Wykop trzeci. Porządkowanie i doczyszczanie
warstwy (wczoraj było poszerzenie wykopu o część, w której spodziewany
jest dalszy ciąg średniowiecznego cmentarzyska) oraz rysowanie.
Przyglądam się leżącym szkieletom. Ciekawe czy to templariusze? Warstwa
jest podobno średniowieczna.

Wykop czwarty. Niewielki entuzjazm studentów
pracujących we wczoraj zaczętym wykopie, usytuowanym przy prezbiterium,
po wschodniej stronie kaplicy, dość szybko się wyjaśnił. Gruz, kamienie
i pokruszone dachówki oraz palące słońce bez cienia - upodabniają to miejsce
do egipskiej pustyni. O, już bliżej do Indiany Jonesa :-).

Wykop pierwszy. Oskardy, hełmy, łopaty. Rozpoczyna
się odsłanianie średniowiecznego muru. Być może dawniej biegł wkoło kaplicy
albo był częścią jakiegoś budynku komandorii?

Wykop drugi. Zdejmowanie warstwy. Codziennie
zdejmuje się w wykopach kolejne, mierzące po kilka centymetrów głębokości.
Każda warstwa jest opisana, ma swój numerek, jest sfotografowana. Dzięki
temu można dokładnie określić położenie znaleziska w wykopie i wobec innych
znalezisk. Jest to bardzo ważne, bywa, że o wiele cenniejsze niż sam obiekt.
Pracują łopaty. Wykop jest głęboki. Wysokiemu studentowi pomaga pan Wiesiek.
Potem jest praca dla trzech dziewczyn. Jedna przesypuje wydobyty materiał
na szczyt hałdy - pozostałe przesypują wszystko przez sita odkładając
znaleziska do plastikowego kosza opatrzonego odpowiednią metką z numerem
warstwy.

Pod wiatą. Dwie studentki myją znaleziska.
Będą je później rysować. Przyglądam się eksponatom - to przede wszystkim
fragmenty ceramiki (glinianych naczyń). Ceramika jest najpowszechniej
znajdowanym materiałem archeologicznym. Jest praktycznie wszędzie. W każdej
warstwie ziemi pozostawionej przez człowieka. Jest tak dobrze poznana,
że stała się wyznacznikiem datowania warstw.
 
Wykop trzeci. Po co te kontury narysowane
patykiem wokół różnokolorowych fragmentów gleby? To jest obrysowywanie
warstwy kulturowej, w celu oddzielenia od innych warstw i od calca, czyli
warstwy naturalnej - otrzymałem odpowiedź od studentów.
Nagły impuls i... już trzymam w dłoniach szkicownik, a mój ołówek pracowicie
odtwarza wygląd jednej z czaszek. Od czasu studiów nie rysowałem czaszki
- trzeba korzystać z okazji :-).
"Zawsze podziwiałam kogoś dobrze rysującego portrety" - stwierdziła
jedna ze studentek. Hm...

Wykop czwarty. Kamienie, dachówki, cegły,
gruz, żeliwna rura z XIX-wiecznej gorzelni... Żeliwna rura? Rura typu
Rurka. Identyczne znajdowano podczas podobnych wykopalisk w Rurce pod
Chojną (Przemysław Kołosowski napomknął coś o analogiach archeologicznych
:-)). Puk puk - w żeliwną rurę. Puk puk - odpowiada ktoś z trzeciego wykopu.
Tam jest drugi odcinek.

Godzina jedenasta. Przerwa śniadaniowa. Ale
tylko pół godziny. Siedzę w cieniu, rozmawiam ze studentami i archeologami
ale zaczynam marzyć o zimnym piwie.
 
Jedenasta trzydzieści. Dalszy ciąg przerzucania
kamieni i gleby.
Wykop pierwszy. Cegły o większych rozmiarach
i dachówki odkładać do mierzenia (to polecenie Przemysława Kołosowskiego).
Poza tym łopata, oskard, łopata, oskard...

Wykop drugi. A nie zgubicie czegoś podczas
przesiewania? - pytam nieśmiało. To niemożliwe - odpowiada dziewczyna
z hałdy. Cenny fragment ceramiki ląduje w plastikowym koszu. Pan Wiesiek
podaje znaleziony ułamek kości (chyba ludzkiej).
Hałda nie jest nieuporządkowaną kupą ziemi i gruzu. Jest podzielona na
warstwy - wyraźnie oddzielone terasy. W ogóle zauważam panujący na wykopaliskach
porządek. Wszystko jest czynione według wyraźnych zasad, gruz, kamienie,
cegły i ziemia - usypane w oddzielne hałdy. Każdy zna swoje miejsce. To
chyba jednak nie przypomina poszukiwania skarbu templariuszy!

Pod wiatą. Rysowanie. Kalka, papier milimetrowy,
rapidograf (takie coś do rysowania tuszem linii o stałej grubości). To
wszystko do narysowania znaleziska w podręcznikowej jakości. Na trawie,
na kawałkach tektury suszą się i czekają na swoją kolej inne eksponaty.

Wykop trzeci. Jest nowy szkielet! Dr Iwona
Teul już odsłania czaszkę. Jest cała. Uderza dobra jakość uzębienia. Podobnie
zresztą było u pozostałych, wcześniejszych szkieletów. "Nie jedli
białego pieczywa i nie pili napojów gazowanych" - mówi Iwona Teul.
Trwa eksploracja (czyli badanie przeszukiwanie) warstwy. Metody są jednak
zupełnie inne niż w pozostałych wykopach. Zamiast oskardów i łopat - szpachelki.

Wykop czwarty. Trochę lepiej (olbrzymia ilość
ceglanego gruzu na pobliskiej hałdzie - nieco mniej w wykopie). Ale jest
słońce i brak ocienionego miejsca - znowu piaski pustyni. Pojawił się
wyraźny zarys muru podobny do tego z pierwszego wykopu.

Wykop pierwszy. Eksploracja trwa...

Wykop drugi. Pojawiła się warstwa zdecydowanie
wilgotnej ziemi. Bardzo ciekawa warstwa, jak twierdzi Przemysław Kołosowski,
lepiej zachowuje eksponaty - są duże nadzieje na znaleziska z okresu średniowiecza.
W mojej głowie już powstał wyraźny obraz: wyobraziłem sobie odnalezienie
człowieka z torfowisk podobnego do tego z Danii. Ale by była sensacja!
Spokojnie, - mówi dr Kołosowski - może później, w wykopie zaplanowanym
w miejscu domniemanej przeprawy przez rzekę Myślę.

Mam wrażenie, że warstwy żyją swoim własnym podziemnym życiem. Przebiegają
na różnej głębokości, mieszają się z innymi warstwami jeśli nastąpił wkop
z innej epoki. Są zakrywane kolejnymi warstwami w związku z powodziami,
pożarami, wiatrami, wegetacją roślin i upływem czasu. Genialne. Sam na
to wpadłem :-).
Przy okazji wyjaśnia się po co pozostawiany jest kilkudziesięciocentymetrowy
pas pośrodku wykopu. To tak zwany "świadek". Służy do wzmocnienia,
zabezpieczenia wykopu podczas eksploracji a przy okazji pomaga w określeniu
położenia warstw kulturowych. Na zakończenie prac zostanie rozebrany.
Aha - to będzie takie "rozbieranie świadka".

Pod wiatą. Mycie, suszenie, rysowanie, pakowanie
do plastikowych woreczków z papierową metryczką. Ceramika przede wszystkim
ale jest zielony fragment metalu. Przypomina fotografie naczyń z brązu
z National Geografic.
 
Najstarsza ceramika pochodzi według Magdaleny Kościukiewicz być może
z około tysiąca lat p.n.e, na pewno z okresu kultury łużyckiej. Obok charakterystyczne,
szare fragmenty. To tak zwane "siwaki" - typ ceramiki, który
pojawił się na tym terenie wraz z templariuszami. Skorupy mogą więc pochodzić
z ich czasów.

Wykop trzeci. Nowy szkielet wyraźnie widoczny.
Przyjemnie patrzeć na pracę fachowca, czyli dr Iwony Teul. To jest warte
dobrej fotografii.

Podczas fotografowania zwróciłem uwagę na niezwykły twór przypominający
spływające metaliczne sople. To dymarka, prymitywny piec do wytopu żelaza.
Znany od czasów egipskich (3000 lat p.n.e.). Początkowo było to tak zwane
ognisko dymarskie - zagłębienie w ziemi wyłożone gliną, którą wypalano.
Powietrze wydmuchiwano przy pomocy miecha. Te metaliczne sople nie zawierają
jednak ani odrobiny żelaza (wykrywacz metalu milczy) - jest to prawdopodobnie
wytopiony węgiel i inne minerały. Żelazo po wyjęciu z dymarki było pracowicie
przekuwane. Dymarka na cmentarzysku pochodzi z czasów pradziejowych.

Wykop czwarty. Wśród warstwy ceglanego gruzu
pojawiły się fragmenty spalone.

Może to ślad po pożarze z czasu bitwy pod Sarbinowem, największej i najkrwawszej
bitwy wojny siedmioletniej i w ogóle XVIII wieku, a rozegranej na polach
między Chwarszczanami, Sarbinowem i Bogusławiem? Wtedy spalił się folwark
i dach kościoła.

znalezione wcześnij w drugim wykopie kule muszkietowe z czasu bitwy pod
Sarbinowem w 1758 roku
Czas na fotograficzną i rysunkową dokumentację
wszystkich wykopów. W wykopie położona poziomo "łata" - miara
znana mi już z niwelacji i czarna tabliczka z numerami wykopu, warstwy,
zdjęcia. Czystość i porządek. Mam wrażenie, że archeologia jest nauką
ścisłą.
 
Uff. Szesnasta. Mam nadzieję, że i ja zasłużyłem
dziś na bokal (bocal - po francusku: słój) zimnego piwa.
tekst: Maciej Sałański
|