Ogniem i żelazem - David Ball

Kontynuacja dawnego działu "Recenzje książek i filmów"
Regulamin forum
Recenzje dotyczą książek i filmów powiązanych z tematyką Szlaku Templariuszy.
Prezentowane poglądy są własnością ich autorów i właściciele serwisu nie biorą za nie odpowiedzialności.
Niedopuszczalne jest jednak świadome użycie słów wulgarnych lub mających na celu obrazę innych.

Recenzje książek i filmów - to coś innego niż wypowiedź na platformie, forum czy czacie.
Tu potrzebna jest chwila na kilka przemyślanych zdań - podsumowanie wad i zalet.
Dlatego tutaj nie mogą pojawiać się wypowiedzi nie spełniające powyższego warunku, posty typu "nie zgadzam się" albo "też tak myślę".
Ogólnie rzecz ujmując błędne są posty nie będące właśnie recenzjami.
Z przykrością informujemy, że będą one usuwane lub przenoszone na odpowiednią platformę interaktywną.
maciej
Posty: 317
Rejestracja: 12 lut 2009, 15:15

Ogniem i żelazem - David Ball

Post autor: maciej »

okladka_27.jpg
Ogniem i żelazem
David Ball
ZYSK I S-KA
Warszawa 2007
ISBN: 978-83-7506-048-5
Format: 15.4x23.5cm, 655 stron



Akcja tej książki rozgrywa się wprawdzie dwa i pół wieku po kasacie zakonu templariuszy, porusza jednak temat drugiego z wielkich zakonów rycerskich - Zakonu Św. Jana - i jego zmagań z imperium osmańskim. Pomyślałem więc, że nie będzie całkiem od rzeczy napisanie na jej temat kilku zdań.
Jestem miłośnikiem dobrych książek historyczno-przygodowych, ale bynajmniej nie zachwycam się każdą nową pozycją na rynku. Wręcz przeciwnie - jestem dość wybredny i książka z tego gatunku, bym uznał ją za godną polecenia, musi spełniać moje oczekiwania na każdym polu - warsztatu literackiego, fabuły, barwności postaci, wierności realiom historycznym... a najlepiej niech zawiera jeszcze solidną dawkę ognia i żelaza. Rzadko się więc zdarza, by jakaś powieść przerosła moje oczekiwania, które zwykle są zbyt wygórowane. Książka Davida Balla należy do nielicznych wyjątków. Od pierwszej strony wciągnęła mnie i przeniosła na nadmorskie, rozpalone słońcem skały Malty, poprowadziła przez pokłady drewnianych galer, porty i twierdze, targi niewolników i pałace sułtana, bym wreszcie zamknął ją z żalem że te 650 stron tak szybko przeleciało. Jeszcze przez jakiś czas wydawało mi się że czuję w ustach kamienny pył z rozbijanych tureckimi działami maltańskich umocnień. Gorąco polecam wszystkim, którzy lubią tego typu rozrywkę.

autor recenzji: Sig
ODPOWIEDZ